Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szycie. Pokaż wszystkie posty

2 kwi 2014

Reaktywacja na chwilę

Sporo czasu minęło od mojego ostatniego posta, ale też sporo się w moim życiu działo i nie zawsze miałam siłę, albo ochotę o tym pisać. Czasami przychodzi jednak taka chwila, gdzie zrobi lub dzieje się coś, czym człowiek chciałby podzielić się z całym światem i aż go energia rozpiera. Od kilku tygodni zaczęłam przygotowywać się na powitanie nowego członka naszej rodziny na świecie. Dlatego od jakiegoś czasu zbierałam pomysły na wystrój pokoju naszego maleństwa. Kilka z nich postanowiłam nawet własnoręcznie zrealizować. 

I tak powstała materiałowa girlanda z proporczykami na ścianę, łapacz snów wersja dziewczęca, poducha gwiazdka. W planach mam jeszcze ochraniacz na łóżeczko, karuzelę z gwiazdkami, kolejne poduchy, drewniane skrzynki do przechowywania małych skarbów, literkę W na blejtramie, itd. itp. Głównie są to projekty "szyciowe", ale i kilka "scrapowych" się znajdzie. Oczywiście koty we wszystkim mi dzielnie pomagają.




Gdybyście szukali sposobu na zawiązanie równo nitek w środku łapacza snów, to ja wspomogłam się tym tutkiem.


A z tych tkanin tildy zrobiłam to:


Ze względu na nasze koty i ich pazury znowu zdecydowaliśmy się na tańsze meble z Ikei, ale żeby nie było monotematycznie, to udało mi się kupić piękne gałeczki, które dodają im uroku. Zamiast nocnej lampki zdecydowałam się na zakup "cotton ball lights". Normalnie robi mi się tutaj powoli blog rękodzielniczo-wnętrzarski. Czas zabrać się za kolejną rzecz z mojej listy, a czasu coraz mniej.

6 wrz 2012

Przygotowania do jesieni cz.1

Każdy, kto jeździ rowerem niezależnie od warunków atmosferycznych wie, jak nieprzyjemne może być dosiadanie mokrego i zimnego siodełka. Nie wiem kiedy minęło lato, bo prawie go nie było w tym roku i już raczej nie wróci, więc czas przygotować się na nadejście jesieni. Moja droga do pracy prowadzi przez mały park, w którym miejsce zieleni zaczynają zajmować odcienie brązu i złota. 

Jakiś czas temu udało mi się kupić tkaninę laminowaną w rowerowe wzory, z której wczoraj uszyłam pokrowiec na siodełko. Jako wzór posłużył mi stary foliowy pokrowiec, który był lekko za mały na moje siodło, a do tego szwy w nim bardzo szybko puściły. Mój nowy jest jego większą i ulepszoną wersją, która miejmy nadzieję przetrwa więcej niż jeden sezon. W planach mam również uszycie wodoodpornego wkładu do koszyka, ale to będzie temat na nowego posta.


Trzymajcie kciuki za jeszcze kilka słonecznych i ciepłych dni w tym miesiącu. 


9 gru 2011

Coraz bliżej Święta......

Strasznie dużo się coś przez ten ostatni tydzień działo. Poprzedni weekend upłynął mi na dwóch całkowicie różnych, a jakże przyjemnych imprezach "mikołajkowych".

Sobotnia imprezka w gronie bliskich znajomych skończyła się przy grzanym winie i rozpalonym kominku. W ostatniej chwili udało mi się na nią zrobić mały prezencik dla Pani domu, który na całe szczęście bardzo się spodobał. Była to mała torebeczka/kosmetyczka w zależności od nastroju nowej właścicielki. Ile to ja się namęczyłam z moim Łucznikiem, żeby wszystko w miarę dobrze się trzymało.

Tak, tak, mam bardzo starego Łucznika po mojej mamie, w którym prawie wszystko się już popsuło, można szyć tylko jedną szerokością ściegu do przodu, albo do tyłu. Ale się udało. Miałam tylko kilka minut na zrobienie zdjęcia, ale przy okazji przedstawiam wam Majkę.
Gdybyście były zainteresowane taką torebeczką, to znalazłam super tutorial na tej stronce.

W niedzielę odbyło się natomiast wspaniałe scrapowo-mikołajkowe spotkanie u Tores, na którym prawie udało mi się skończyć kalendarz adwentowy, trochę już spóźniony. Wymieniałyśmy się również prezentami i dostałam wspaniały notes od Pasiakowej, niestety jeszcze nie miałam okazji zrobić mu ładnego zdjęcia. Jest wspaniale zielony :) a sama obdarowałam ją filcowanymi potworami zainspirowanymi jej rysunkami. 

Ten tydzień był naprawdę bardzo długi i ciężki. Większość moich "planów" niestety została schowana pod stertą papierów, no ale nowy weekend nadchodzi.

Złą passę przełamał dzisiaj mój skarb szykując mi niesamowitą niespodziankę. A już się na niego strasznie obraziłam za brak prezentów, romantyzmu i czego to ja sobie tam nie nawymyślałam, a tu taka niespodzianka. Wchodzę do domciu a tu  prawdziwa choinka, której w tym roku się nie spodziewałam. A dodatkowo okazało się, że dostałam już prezent od brodacza. Super książkę z wykrojami i przepisami na torebki. Takowych na tym blogu nie zabraknie.

A teraz czas przewertować jedną książkę, która czeka na mnie od kilku dni :)